Długo zastanawiałam się nad tym, czy w ogóle warto ten tekst pisać. Dyskutowałam ze sobą i zastanawiałam się, czy naprawdę jest sens powielać te same informacje, które można znaleźć już w bardzo wielu miejscach, w każdej możliwej formie. Czy rzeczywiście warto nadawać im kolejną, do której ktoś może dotrze, a może nie? Artykułów na temat tej – wydawałoby się nam, specjalistom zdrowia psychicznego – podstawowej różnicy pomiędzy naszymi profesjami nie da się zliczyć. Treści te pojawiają się nie tylko w formie pisanej, ale też w postaci wywiadów, podcastów czy filmików na Tik Toku i Instagramie. Każdy może wybrać taki kanał, jaki najbardziej mu odpowiada – i za jego pośrednictwem dowiedzieć się, do kogo się zgłosić, szukając wsparcia czy będąc w kryzysie psychicznym. Ale czy rzeczywiście ta różnica jest taka oczywista?
Sama żyję w bańce, w której trudno sobie wyobrazić, że na tym etapie – nieograniczonego dostępu do wszechobecnych informacji – może to być jakikolwiek dylemat. Okazuje się jednak, że sprawa nie jest tak jednoznaczna, jak mogłoby się wydawać – i że nawet osoby pozostające przez lata w leczeniu psychiatrycznym nie zawsze potrafią te różnice uchwycić. Psycholog, psychoterapeuta, a może psychiatra – dla wielu z nas to wciąż jedno i to samo. I dlatego tutaj jesteśmy. Żeby zacząć od podstaw. Bo pomimo że być może będzie to kolejny artykuł dokładnie o tym samym, to może właśnie ten konkretny artykuł komuś się przyda.
Z mojego doświadczenia wynika, że najwięcej niejasności pojawia się wokół trzech głównych, wymienionych wcześniej zawodów pomocowych. Każdy z nich skupia się na wspieraniu zdrowia psychicznego i każdy na jakimś poziomie i we właściwy sobie sposób próbuje to zdrowie psychiczne zaopiekować. Istnieją między nimi jednak zasadnicze różnice, które warto mieć na uwadze, zastanawiając się nad odpowiednią dla siebie formą pomocy. Pomimo że podobne do siebie w brzmieniu, każdy skupia się na trochę innych obszarach.
1. Psycholog
Psycholog to osoba, która ukończyła pięcioletnie kształcenie wyższe na kierunku psychologia i posiada tytuł zawodowy magistra. Studia mogą być jednolite lub dwustopniowe, ale, co istotne, ukończenie samego licencjatu nie wystarcza do wykonywania zawodu i tytułowania się psychologiem. Studia psychologiczne i bycie psychologiem nie uprawniają również do prowadzenia psychoterapii – to staje się możliwe dopiero po ukończeniu drugiego roku całościowego szkolenia podyplomowego.
Psycholog po studiach ma jednak możliwość i wystarczające kompetencje do wspierania pacjentów czy klientów w innych formach oddziaływań pomocowych takich jak: diagnoza psychologiczna, konsultacje psychologiczne, poradnictwo i wsparcie psychologiczne, interwencja kryzysowa czy psychoedukacja.
Sama po studiach psychologicznych miałam poczucie, że jakkolwiek uzyskałam wiedzę niezbędną do pracy z pacjentami, to nie jest to wystarczające do tego, żeby prowadzić psychoterapię. Znajomość mechanizmów funkcjonowania ludzkiej psychiki czy kryteriów diagnozy poszczególnych zaburzeń i chorób to jedynie (a może aż?) fundament, na bazie którego mogłam się dalej rozwijać i doskonalić.
2. Psychoterapeuta
Psychoterapeuta zatem to osoba, która oprócz ukończenia studiów magisterskich podjęła całościowe, akredytowane szkolenie podyplomowe i jest albo po jego całkowitym zakończeniu, albo co najmniej po drugim roku. Większość takich szkoleń obejmuje cztery lub pięć lat nauki, a ich specyfika jest uzależniona od nurtu, w jakim jest prowadzone (ale o nurtach słów więcej już w innym czasie i miejscu). Z uwagi na moje tło szkolenia integracyjnego z dominującym ujęciem psychodynamicznym dalsza część tekstu może mieć właściwy temu charakter 🙂
W trakcie szkolenia uczymy się pogłębionej pracy z różnego rodzaju trudnościami. Identyfikujemy i rozpoznajemy główne nieadaptacyjne schematy funkcjonowania czy wewnętrzne konflikty, a także poszukujemy możliwości i sposobów na ich zmianę. W zależności od zgłaszanej przez pacjenta problematyki dobieramy odpowiednie sposoby pracy i zastanawiamy się nad tym, jaka zmiana wewnętrzna powinna zajść, aby zmniejszyć jego wewnętrzne cierpienie. Cytując jednego z moich wspaniałych superwizorów: „Kiedy pracujesz z pacjentem, miej zawsze przed sobą jego kompas bólowy – pamiętaj, gdzie jest źródło jego cierpienia”. Na psychologii tego nie uczyli 😉 Psychoterapia to więc praca nad głębszą zmianą, często wymagająca czasu, wytrwałości i odwagi – zwłaszcza ze strony pacjenta.
Wracając jednak jeszcze do kwestii rozróżnień pomiędzy psychologiem a psychoterapeutą, istotny wydaje się fakt, że psychoterapeuta nie zawsze musi być psychologiem, tak jak i psycholog nie zawsze musi być psychoterapeutą. Bardzo często to naturalna ścieżka rozwoju – najpierw psychologia, później psychoterapia – ale nie jest to reguła i jedyny „prawidłowy” sposób kształcenia i zdobywania kompetencji. Kwestia zasadności tych kryteriów jest aktualnie przedmiotem gorących dyskusji w związku z trwającymi pracami nad ustawą o zawodzie psychoterapeuty, ale o tym już kiedy indziej.
3. Psychiatra
Psychiatra to lekarz, który poza sześcioletnimi studiami medycznymi ukończył pięcioletnią specjalizację z psychiatrii. Jako jedyny spośród tej trójki posiada uprawnienia do leczenia farmakologicznego – a więc przepisywania i dostosowywania dawek leków, a ponadto do wystawiania zwolnień lekarskich czy dokonywania oficjalnych diagnoz medycznych. W porównaniu z sesjami psychoterapii czy konsultacjami psychologicznymi, spotkania z psychiatrą są zazwyczaj rzadsze i bardziej konkretne.
Wielu psychiatrów jako część swojego rozwoju zawodowego, ale i jako chęć lepszego rozumienia swoich pacjentów, decyduje się na podjęcie szkolenia z psychoterapii. Praktyka kliniczna pokazuje również, że wzajemna współpraca psychiatry i psychoterapeuty może dawać lepsze wyniki leczenia – zwłaszcza jeśli objawy, z jakimi mierzy się pacjent, są wyjątkowo intensywne i mają silny negatywny wpływ na codzienne funkcjonowanie. Wsparcie farmakologiczne może być również katalizatorem dla procesu psychoterapii i stanowić jego dobre uzupełnienie.
Trzy zawody, trzy możliwości. Wzajemnie się ze sobą przeplatają, czasem na siebie nachodząc, a czasem pozostając osobno. Jedno jest w nich jednak wspólne – i jest to człowiek. Człowiek z całym swoim doświadczeniem, z całą swoją emocjonalnością, z całą swoją różnorodnością. Bo to, co jest pewne, to to, że nie ma dla każdego z nas jednej i takiej samej ścieżki – a to, co działa dla jednego, nie będzie działało dla drugiego. Nie bójmy się więc próbować i korzystać z tego, co może nam pomóc – bo niezależnie od tego, czy to psycholog, psychoterapeuta, czy psychiatra, najbardziej i tak liczy się nasza – ludzka – obecność.




